[196].Przeżyłam piątek, przeżyłam wczoraj. Bez spania, więc dzisiaj nie mogłam się obudzić. Ale w końcu trzeba było. Bałam się, że będzie źle. Bo 2 osoby mi odmówiły piątku, więc się załamałam, ale później wzięłam w garść i stwierdziłam, że nikt mi tego nie popsuje. Że po prostu sobie na to nie pozwolę, a oni nie zasłużyli na to, żebym przez nich to zawaliła. I wiecie co? Było co najmniej dobrze, a już na pewno bez katastrofy. Jeej, jak ja się cieszę, jaka ulga... Wczoraj też myślałam, że będzie miazga, bo do kogo nie zadzwonić, to ma zły humor. Ale jak już w końcu rodzinka się zjechała, to większość umiała się zachować. Oprócz wuja, który skomentował w podtekście, że wszystko robimy najtańszym kosztem. A niech się w ten swój szanowny zadek pocałuje. Niech swojej córeczce za to zrobi imprezę za 10tys. Jeszcze jutro robię sobie wolne od szkoły. Muszę odespać to wszystko i w ogóle mieć chwilę na oddech. Ale niestety, koniec ferii. Dlatego wybaczcie mi, ale już teraz zapowiadam, że nie wiem, jak często tutaj będę. Jeśli chcecie, to mail (na samym dole głównej strony tego blogu) jest do Waszej dyspozycji. I oczywiście, są jeszcze notki z ferii, które mało kto czytał, więc, no cóż, polecam :p. Trzymajcie się wszyscy mocno, bo harówka czeka chyba każdego z nas. Dlatego życzę wszystkim siły, sobie również...
Skąd się bierze w człowieku tyle siły, I wtedy zatrzymuje się w chaosie, /B. Rosiek - Pamiętnik narkomanki/. Głosuj (0) kłapouch 14:14:03 26/02/2012 [komentarzy 9] komentuj [195].Komuś się wydawało, że tak po prostu może zepsuć mi jutro. Nie zepsuje. Już sobie naprawiłam to jutro. I nikt nie ma prawa znów go zawalić. Hm, cóż mogę powiedzieć? Tylko jedno mi przychodzi na myśl:
Birds flyin' high you know how I feel /Nina Simone - Feeling good/.
:). Trzymajcie się wszyscy! :*. Głosuj (0) kłapouch 15:34:09 23/02/2012 [komentarzy 3] komentuj [194].No i stało się, to już połowa ferii minęła. A ja się przeziębiłam. Do jutra ma być dobrze, bo jutro jest ważne. Może to nie sprawa życia i śmierci, chociaż pośrednio... Nie, Kłapouchu, nie filozofuj... I nie stresuj samej siebie! Chyba mam gorączkę. Jestem zmęczona. A jest zaledwie po 11 rano i nic nie robiłam. To chyba nie jest normalne? Najchętniej poleniuchowałabym sobie jeszcze przez jakiś miesiąc... Niestety, nie będzie to możliwe. Jutro, jak już wspomniałam, mam coś ważnego, czekają mnie co najmniej 2 spotkania z koleżankami, mała, kameralna imprezka w piątek i nieco większa w sobotę, na którą nie wiem, jak będę żyła, w niedzielę dopiero będę mogła chwilkę odpocząć, w poniedziałek planuję sobie jeszcze odpuścić szkołę... A później zapierdziel, przynajmniej do 7-ego, kiedy to mamy 3 dni rekolekcji. Ale i wtedy prawdopodobnie, jeśli tak się uda załatwić sprawę, nie będę mogła sobie pozwolić na całkowity luz. A później to już tylko święta. Heh... Nie wiem, dlaczego, ale ostatnio naszła mnie myśl, że chciałabym nieco zmodyfikować moje życie. Chciałabym mieć kilku takich naprawdę prawdziwych przyjaciół... I chyba chciałabym, żeby ktoś jeszcze się pojawił. Chociaż wiem, że nic wielkiego nie mogłoby z tego być. Może chodzi mi o kogoś w rodzaju faceta-przyjaciela. O kogoś, z kim byłoby po prostu miło. Bez jakiegoś wielkiego zaangażowania. Bo ja nie umiem, nie jestem w stanie, to nie bajka dla mnie. Nadmiar wolnego czasu chyba jednak mi szkodzi.
Szukaj mnie w świecie, gdzie mieszkają demony. Szukaj mnie pośród wron, które kraczą w polu. Szukaj mnie w domach, gdzie wyprano uczucia. Jeszcze chwila, jeszcze jeden dzień... /Kremlowskie Kuranty - Poszukiwany, poszukiwana/. Głosuj (0) kłapouch 11:47:15 20/02/2012 [komentarzy 3] komentuj [193].No i mamy już środę. 1/4 ferii już prawie za mną. Smutne to. Dzisiaj spotkałam się z eS. Jak zwykle w naszym wykonaniu, było piwko, lody, krówki i popcorn. Jak jakieś zrozpaczone desperatki. Aż się boję jutro na wagę wejść. Ale nic. Powiedziałam sobie, że będzie kontrol, to będzie. Nie odpuszczę. Jutro tłusty czwartek. Ale nie zamierzam się obżerać. Zobaczymy, jak wyjdzie w praniu... No i spotkanie z pewnym panem. Zaproszenie na 18kę. Im bliżej, tym mniejszą mam ochotę to wszystko robić. Tylko że teraz, to już za późno na odwoływanie.
Hm, dziwne. Wiem, że pewien założony na ferie plan został częściowo zrealizowany, a i tak czuję się, jakbym nie zrobiła kompletnie nic. Za szybko ten czas leci.
You are the hole in my head /Florence And The Machine - No light/. Głosuj (0) kłapouch 17:09:59 15/02/2012 [komentarzy 2] komentuj [192].Sobota - najlepsza 18-ka, na jakiej byłam. Że ja nie mam kasy, żeby taką zrobić... No nic, szkoda. Mam nadzieję, że też będzie dobrze. Wczoraj jeździłam po rodzince, żeby wszystkich zaprosić na obiad i mszę. Musiałam zaprosić chrzestnego. Hm, nie do końca podoba mi się ten pomysł, ale trudno... Jakoś się przeżyje ten jeden dzień. A w sobotę w końcu wzięłam się za sprzątanie. Jeszcze nie wszystko uporządkowałam, ale jak już zaczęłam, to i skończę. Może jutro. Bo tak się składa, że mam plany na dzisiaj, środę i czwartek, a jutro nie wiem, co ze sobą zrobić. Nie chcę nikomu się narzucać, żeby nikt sobie nic nie pomyślał. Głupi dzień... Nie lubię tego. I znowu refleksja nad 14 lutym. Czy ludzie naprawdę potrzebują takich świąt? Przecież, jeśli kogoś kochasz, to powinieneś mu to okazywać na co dzień, a nie tylko jeden dzień w roku. Bezsens. Co to w ogóle ma znaczyć? Że cały rok olewasz swoją tzw. drugą połówkę, a tylko w walentynki jest pięknie? Nie... Ja takiego czegoś nie toleruję. Aż niedobrze mi się robi. Bo dlaczego ludzie potrzebują pretekstu, żeby było dobrze? To jest smutne. Po prostu.
Hey /Gotye - We'll be watching you/. Głosuj (0) kłapouch 09:29:32 13/02/2012 [komentarzy 2] komentuj [191].Bry wszystkim! Wiem, że daaawno mnie tu nie było, ale obiecuję, ze to nadrobię. Mam całe 2 tygodnie na to, wykorzystam je, jak tylko będę mogła, także na częstsze sprawdzanie, co u Was słychać i pisanie, jeśli będzie o czym ;). A tymczasem już opowiadam, co u mnie :). Skończyło się na 18-ce eM. Byłam, było nieźle, chociaż jedna koleżanka nieco przesadziła z kontaktami damsko-męskimi i nie może o tym zapomnieć do dziś, co całą resztę denerwuje. Zresztą, nie warto o tym wspominać. Było, minęło, lepiej do pewnych spraw nie wracać. U eRa też byłam. I była lipa. Żałować, nie żałuję, ale podniecać się też nie ma czym. Na koniec trochę o balu. Poszłam z kolegą z połowinek. Prawdziwy z niego facet. Ogromna kultura osobista. Naprawdę, dziewczyna, z którą kiedyś będzie, będzie miała ogromne szczęście. Inni koledzy wystawili moją koleżankę, więc było też trochę nerwówki. I z eRem się trochę pokomplikowało i wyjaśniło jednocześnie po tym balu. A Siostra wyjeżdża jutro. Ostatnio prawie ciągle się żarłyśmy. Ale teraz znów jest dobrze. Oby jej tam wszystko się udało. I dziecko żeby było zdrowe. Jeszcze nie wiemy, kim będzie (chłopiec czy dziewczynka). Może lepiej nie wiedzieć, ja na jej miejscu nie chciałabym. Dziecko to dziecko. Będziemy je kochać mimo wszystko. A jutro kolejna 18-ka. Nie spodziewałam się, że będę zaproszona, ale to miłe. Postaram się coś o tym wspomnieć następnym razem.
And when the broken hearted people And when the night is cloudy, /The Beatles - Let it be/. Głosuj (0) kłapouch 16:41:38 10/02/2012 [komentarzy 4] komentuj 22559
|
|
layoutClaudia Ffck + thecorations.eu! | |
|