Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
/
start ksiega o mnie kochaj

[228].

Hm, wiecie co? Dziwny dzień mamy.

Rano oglądałam filmik o. Szustaka (wakacyjny cykl Ballady i romanse) - odc. o tym, jak zacząć. Zrobiłam sobie coś do zszamania, obejrzałam kolejny odcinek jakiegoś serialu, założyłam długą kieckę i wyszłam na ulice miasta. Generalnie chodziło o to, żeby nie siedzieć samej w mieszkaniu cały dzień i się przejść. Poszłam promenadą, bo w końcu skończyli remont i można tamtędy normalnie chodzić. Później rynek i planowałam wracać. Na rynku się zatrzymałam, bo jacyś dwaj goście zaczynali grać, więc postałam chwilę, żeby posłuchać. Jak tak stałam i słuchałam, podszedł do mnie jakiś chłopak, był z dwoma kumplami, z czego tylko jeden wydawał się być trzeźwy. Zagadali, i tylko ten pierwszy jakoś nie mógł się zebrać w sobie, żeby odejść. No ale że drugi, nieco pod wpływem wpadłby na wózek z dzieckiem, to w końcu się oddalili. Ja, trochę zmieszana, zamierzałam zmyć się z miejsca zdarzenia i nagle podchodzi jeszcze jeden człowiek do mnie. Chłopak mniej-więcej w moim wieku, trzeźwy, fajny. Mówi, że nie wiedział, czy podchodzić, bo mu się spodobałam i w ogóle wyglądam jak ta laska spod Troi, dla której się zabijali faceci (bo ci pijani przekomarzali się ze sobą, że niby będą się o mnie bić). Naprawdę miły chłopak. Wziął mój numer, powiedział jak rasowy facet, że no to teraz, jutro do Ciebie zadzwonię, a we wtorek się spotkamy (i mniejsza z tym, że w myślach szukałam, jaki dzień tygodnia mamy).

I tylko tak się zastanawiam, zastanawiałam się od samego momentu gdy zagrodził mi drogę... WTF?! Przecież mi się nie zdarzają takie rzeczy. Czy on się z kimś założył, że weźmie ode mnie numer? Byłam w ukrytej kamerze? Co jest nie tak?

Więc teraz tak, ja widzę takie oto opcje:
1. ktoś sobie ze mnie autentycznie robił jaja i teraz się ze mnie śmieje,
2. z tym kolesiem nie wszystko jest w porządku i będzie mnie nachodził (chociaż faktycznie jeszcze nie dzwonił), a w rzeczywistości zupełnie mi się nie spodoba (już były tego typu przypadki),
3. zaczepianie dziewczyn to jego sposób na nudę i nawet, jeśli się spotkamy, to okaże się świnią,
4. i tak do mnie nie zadzwoni.

Coś jest z tym dniem. Ale jutro wszystko wróci do normy. Nikt niespodziewany nie zadzwoni i będzie nudno jak zwykle. Chyba, że praca dostarczy mi atrakcji, chociaż wolałabym, żeby tak nie było.

 

The channel’s changing
The heart is racing
From voices on the wire
The soul is yearning
The coal is burning
The ember starts a fire
Can we recover
Love for each other
The measure of your life
Is that what you want?
Is that what you really want?

I am a river!       

/Foo Fighters - I am a river/.


Głosuj (0)

kłapouch 22:39:39 26/07/2015 [komentarzy 1] komentuj

[227].

Kiedy ja tu ostatnio byłam... nie pamiętam, przyznaję bez bicia.

Wiele się pozmieniało. Wstępnie przeczytałam Wasze ostatnie notatki. I wiecie co... Dziwnie się czuję. Jakbyśmy wszystkie, zarówno ja, jak też Wy, moje dawne zaprzyjaźnione Blogowiczki, niby dorosłe, wszystkie pracujemy, studiujemy, a jednocześnie mamy wciąż te same problemy. Trochę, jakbyśmy stały w miejscu. Wiem, jedna notka nie powinna być podstawą do oceniania całości.

 

To teraz w skrócie, co u mnie.

Ostatnia notka o poszukiwaniu pracy... A więc od tego też zacznę. początkowo znalazłam pracę w gastronomii, bar niemal przy rynku, dużo pracy, obowiązków i odpowiedzialności. Kasa - żadna. Stres - ogromny. 10 czy 12 h na nogach. Popracowałam 5 dni i tak się skończyła moja przygoda z tym miejscem. Potem szukałam szczęścia w finansach - nie znalazłam, zresztą perspektywy na jakikolwiek zarobek też nie było. Next - sklep odzieżowy. Tu zabawiłam chwilę dłużej. Ale umowa na zlecenie w momencie, gdy chcesz jechać na święta do domu, spędzasz w domu tylko jeden dzień i musisz wracać... Przykre to. I brak możliwości dogadania się, bo przecież nie należy mi się. Przez kilka kolejnych miesięcy pracowałam na ulotkach. Nie wstydzę się tego. W międzyczasie mogłam poszukiwać czegoś lepszego i tak też było. Widziałam okazję, to próbowałam. Aż w końcu szczęście się uśmiechnęło i już niedługo rok minie, jak zostałam zatrudniona w zawodzie (na pierwszym roku!), umowa o pracę (!), bez znajomości (!) i bezpieczna posada do końca studiów (chyba, że wcześniej ja lub pracodawca z siebie zrezygnujemy). Nie powiem, łatwo nie było i nie jest, ale narzekać też nie ma co.

Dalej, uczelnia. Póki co miałam dwie poprawki, jedna w II semestrze i jedna teraz. Ale idę dalej do przodu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, a wręcz przeciwnie, wszyscy ostrzegali. I ostatnio mi się nie chce. To też robi swoje.

Mieszkanie. Zmieniałam dwukrotnie i zmienię kolejny raz, czekam tylko, żeby nie robić sobie chaosu w środku roku akademickiego. Najkrócej mówiąc, nie wpasowałam się w towarzystwo. A ciężka atmosfera nie sprzyja w niczym.

Trochę z powodów zdrowotnych, trochę ze względu na zmianę trybu życia utyłam przez te 1,5 roku, ale już nad tym pracuję. Mam nadzieję, że doprowadzę się chociaż do stanu, w którym będę względnie z siebie zadowolona.

Związek. Się rozpadł. Wyjechałam z domu, to chłopak sobie znalazł inną. Najgorsze, że okazał się tchórzem i o wszystkim dowiedziałam się z wszechwiedzącego fejsika ;]. W dodatku on się wszystkiego wypierał do samego końca. O tym, że to ostateczny koniec dowiedziałam się z wiadomości. I dopóki tego nie rozpamiętuję, to mi to zwisa i powiewa, i faktycznie trochę już na to zobojętniałam.

Do tej pory nie pojawił się nikt nowy, choćby potencjalny. W ogóle moje życie towarzyskie w tym miejscu jest katastrofą. Tzn... chyba go nie ma.

 

Może będę wpadała tu częściej, jeszcze nie wiem. A tymczasem, jeśli jeszcze ktoś tu zajrzy, trzymajcie się i nie puszczajcie się ;).

 

cenię sobie nasz porządek, coś z niczego nasze
gdy inny łakną ładu, nas stabilizuje chaos
natura kulturą
przesiadujemy w brzuchu lasu
i słuchamy wiatru

nie damy się zaślepiać pozorami szczęścia
wystarczy, że przypominamy sobie kim jesteśmy
blaknie pamięć dawnych zranień
antidotum na niepokój to temperatura ciała

nie damy się zwariować
możemy żyć jak chcemy
wyjechać albo zostać
nie pompować się pragnieniem
nie naszym, zachłannym
możemy być i tu, i tam

/Mela Koteluk - Na wróble/.


Głosuj (0)

kłapouch 22:02:57 1/03/2015 [komentarzy 5] komentuj

[226].

No to jestem na miejscu. I wiecie co?... Dobrze mi tu.

Przed wyjazdem bałam się, że... Będzie inaczej. Bałam się niemal wszystkiego. Sami wiecie, odcięcie pępowiny i te sprawy. Ale jest dobrze. Nawet na uczelni... No, nie było tragedii, nie ma na co narzekać. Poznałam jedną dziewczynę, żadna tam super znajomość z tego nie będzie, ale na początek i to dobre. Teraz pozostało mi znalezienie pracy. Oby się udało.

Współlokatorów mam miłych. Oczywiście, to dopiero początek, więc nie powinnam jeszcze mieć żadnego konkretnego zdania o nich, ale sądzę, że się dogadamy.

Właściciele mieszkania, oczywiście też mają jakieś swoje nawyki itd., ale poza tym też wydają się być w porządku.

Co będzie dalej, to się okaże. Póki co, spadam zasypywać miasto moimi cv.
Czymajcie kciuki!

 

I've always lived my life like a gypsy
I can't imagine myself settlin' down
So please don't ask me to give up this life I lead
'Cause I love to feel those wheels go 'round and 'round

I can see it inside
It's my heart that sees, not my eyes
And if you listen close I'll tell you why
Home is where the heart is
And my heart is at home with you

In my life I'm always on the run
Livin' one day at a time
Hold on a little longer
I don't know where I'm gonna end up
Or where I'll go

/Lynyrd Skynyrd - Home Is Where Your Heart Is/.


Głosuj (0)

kłapouch 09:49:38 30/09/2013 [komentarzy 4] komentuj



klapouch@onet.pl


122038

layout

Claudia Ffck + thecorations.eu!