Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
/
start ksiega o mnie kochaj

[122].

31 grudnia. Sylwester. A ja siedzę w domu, nigdzie nie jadę, nikt nie przyjeżdża. Chyba. A w każdym razie nie będzie tak, jak to wcześniej planowałam. Czyli bez eRa.

Pogodziłam się z nim. Wczoraj jeszcze się spytałam go o to, co miałam się spytać, wyjaśnił mi, co prawda nie do końca jestem z tej jego odpowiedzi zadowolona, ale niech będzie. Już jest wszystko w porządku. Tylko, że widzimy się dopiero w poniedziałek.

Siostra przyjechała. Zadowolona. Myślałam, że będzie gorzej. Zresztą nieważne. Nie będę tutaj o tym pisać.

Miałam pisać jakieś postanowienia noworoczne... Ale jakoś nie mam do tego weny. Nie umiem. Nigdy nie robiłam żadnych postanowień noworocznych. A nawet jeśli, to zapominałam o nich po miesiącu. Bo nie wychodziło. Ale ok, spróbuję chociaż takie podstawowe zrobić.

Hm...
Niepopadanie w skrajności chyba byłoby zbyt dużym wyrzeczeniem, zwłaszcza, że nie całkiem mam na to wpływ. Może to być jedynie pewnego rodzaju życzenie.
Dalej...
Jakby to ładnie ująć... Muszę być zgodna z samą sobą. Nie robić nic wbrew sobie. Poszukać swojego własnego wewnętrznego ja.
Poza tym, muszę być bardziej bezpośrednia, szczera, spontaniczna. Wiem, że przy moich zdolnościach to będzie trudne, żeby jeszcze bardziej wzmocnić te cechy, ale tak byłoby łatwiej.

O szkole, mojej sylwetce itp. itd. nie będę nic mówić, bo i tak się nie uda. Moja Silna Wola aż taka silna nie jest.

 

Cokolwiek masz w snach,
o czymkolwiek marzysz.
Sięgaj po to!
/Goethe/.


Głosuj (0)

kłapouch 12:32:44 31/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

Podsumowanie. [121].

Jeśli spoglądasz wstecz i odtwarzasz w pamięci ostatni rok,
a z oczu nie płyną ci łzy radości ani smutku
-uznaj go za stracony...
/Ally McBeal/.
 

 

Obiecałam sobie, że wyjątkowo zrobię sobie podsumowanie roku. Piszę je teraz, bo jutro nie będzie może jak, kiedy... Jutro postaram się tylko napisać postanowienia.

Zacznę może w ten sposób, że ten rok był faktycznie trudny. Nie tylko dla mnie.

W styczniu Siostra wyjechała. Samo to nie było łatwe i fajne.
Poza tym już wtedy zaczęło się psuć między mną i moim byłym. Oczywiście jeszcze próbowałam sama siebie przekonać, że to może chwilowe... Ale to nie było chwilowe. Przeszło na dobre.

Chyba w marcu poznałam eM. Znaliśmy się już kawałek wcześniej, ale dopiero wtedy wszystko się zaczęło. Było miło. Z przerwami, ale było. W listopadzie skończyłam z tym definitywnie. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale teraz to wiem. Mimo że jeszcze dzisiejszego ranka mi się śnił.

Końcówka maja, bierzmowanie. Było trudno, bo miałam kryzys wiary. Który jeszcze od czasu do czasu mnie dopada. A może to ciągły cykl, tylko ja tego nie widzę, nie chcę, nie zastanawiam się?

Czerwiec. Lednica, ścięcie włosów, premiera Małego Księcia. Było nieźle. W lipcu powtórka, która była setki razy gorsza od oryginału.

W międzyczasie oczywiście szkoła. Wyniki egzaminów, stres z wyborem LO... Wiem, to głupie. Teraz to widzę. Ale wtedy naprawdę się przejmowałam.

Sierpień. Przyjazd Sis. I pielgrzymka. Oczywiście niczego nie żałuję, że poszłam czy coś... Szkoda tylko, że tak krótko mogłam się nią nacieszyć. Siostrą.

Wrzesień, początek szkoły, lekko nie było. A nawet było fatalnie. Kompletnie się nie utożsamiałam z klasą. Ze szkołą. Z czasem jednak jakoś się trochę skomponowałam i teraz jestem nawet zadowolona. Nie jest najgorzej. A nawet lepiej, niż w gimnazjum.

Październik, listopad... To łudzenie się, że coś wypali z eM. Ale stchórzył, chyba tak wypada to nazwać. Trudno. Pożegnał się ze mną we śnie. Tylko dlaczego znowu wrócił? Chyba nie warto o tym myśleć.

Grudzień. Początki z eRem. Bałam się, że on naprawdę chce czegoś więcej. Traktowałam go jak przyjaciela, sami wiecie. Wszystkie inne myśli wyrywałam natychmiast po ich wykiełkowaniu, wraz z korzeniami. A tu takie... Zaskoczenie? Nie, to nie było zaskoczenie. Dziwny obrót spraw. Ale się zdecydowałam. I to nie przez uczucie... Żadne takie. Po prostu pomyślałam, że może warto spróbować, widziałam jak się stara, że może mi być z nim dobrze. Dzięki niemu na pewno wybiłam sobie z głowy kilka dotychczasowych głupich myśli związanych z kimkolwiek innym. Podłe? Być może. Ale mi się podoba ta nasza normalność. Bez zbędnych teatrzyków i w ogóle...
A teraz jeszcze przyjazd Sis. Czy się cieszę? Że ją zobaczę, tak. Ale ogólnie sytuacja nie jest ciekawa.

Rozpisałam się. Chyba za bardzo. Nie taki był plan.


Głosuj (0)

kłapouch 11:53:21 30/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

[120].

Już jest lepiej. Jeszcze nie do końca dobrze, ale lepiej.

Wczoraj eR jednak się postarał i napisał. Już myślałam, że sam się obraził i tego nie zrobi do dzisiaj. A jednak. Tylko, że zapomniałam się zapytać jeszcze o jedną sprawę... Dzisiaj się zapytam.

Dzisiaj wraca Sis. Nie jadę po nią do Wa-wy. Poczekam w domu. Nie lubię tych wszystkich powitań, pożegnań na lotnisku... Co innego, jakbym była sama z nią, a co innego jak jest cała reszta rodzinki (rodzice i Brat). Przygotuję miejsce dla niej. Niech wie, że ma do czego wracać. Że nie jest intruzem.

Jeszcze wszystko się kiedyś ułoży, prawda? I będzie dobrze. Całkiem dobrze.
Siostra, doczekamy tego. Ja Ci to mówię. A więc tak właśnie ma być.

 

Gdy nie dostajesz tego czego chcesz, cierpisz.
Gdy dostajesz to czego nie chcesz, cierpisz.
Nawet gdy dostajesz dokładnie to czego chcesz, wciąż cierpisz,
bo nie możesz zachować tego na zawsze.
/Siła spokoju/.


Głosuj (0)

kłapouch 09:08:18 30/12/2010 [komentarzy 0] komentuj

[119].

Diagnoza ludzkości - tragizm nawracający.
/B. Rosiek - Kokaina/.

 

Zabiłam pająka.
Brat, sprzątaj częściej i dokładniej!.

Jutro już będzie Sis.
Pamiętaj, czekam na Ciebie!.

A dzisiaj...
Pojechałam do Mamy pracy. Dziecko, jak wyszłam od niej (Mama się opiekuje 3-letnią dziewczynką), podobno się popłakało. Chce, żebym przyszła jeszcze jutro. Zobaczy się.

Na 15 byłam umówiona z eRem i jego przyjacielem na pizzę. Koniecznie chciał, żebym go poznała. To ok, busa miałam tak, że pół godziny i tak musiałam czekać. Połaziłam sobie po sklepach... Ale kolejne pół godziny to było przegięcie. Wiedziałam, że eR lubi się spóźniać, ale bez przesady. Już miałam na busa iść. Jak już się łaskawie pokazali, to oczywiście go opierniczyłam. Miał wymówkę, że bus mu uciekł... Że jakaś dziewczyna się do nich przyczepiła i musieli ją spławić... To było ważniejsze od tego, że ja czekam godzinę, nie? Atmosfera do końca była niefajna. Między nami. Bo kolega jest spoko. Na nim przecież nie będę się wyżywać. I tak nie było, jak być powinno. Po co więc jeszcze dodatkowo wszystko utrudniać?
A eR się teraz nie odzywa. Zobaczymy, jak długo.

 

Im bliżej jesteśmy celu,
tym większe prawdopodobieństwo,
że coś pójdzie nie po naszej myśli.
/autorstwo i źródło nieznane/.

 

Jakie to wszystko jest... Głupie.

 

Nie spodziewam się niczego wielkiego.
Nie będzie płomiennej przemowy,
nie wpadniemy sobie w ramiona,
nie nastąpi długi, namiętny pocałunek w tłumie wiwatujących ludzi.
Ale może,
jeśli mnie zobaczy
to przypomni sobie,
że między nami zaczęło się coś prostego i prawdziwego.
Może coś sprawi,
że ziemia pod nami lekko drgnie.
Na tym etapie życia nie szukam happy endu.
Szukam szczęśliwego początku.
/J. Tropper - Jak rozmawiać z wdowcem/. 


Głosuj (0)

kłapouch 18:53:58 29/12/2010 [komentarzy 3] komentuj

[118].

Notka dzisiaj będzie wyjątkowo krótka. Chyba że się jednak rozpiszę, ale raczej nie mam dzisiaj... Nic nie mam. Żadnej motywacji.

Wczoraj wizyta z Piesem u weterynarz. Przepisała antybiotyki, w piętek za tydzień kontrola. Mam nadzieję, że już będzie ok, bo kasy nie będę miała na kolejne leki, jakby się okazało, że są potrzebne.

Spotkanie z eRem - całkiem ok. Dostałam od niego czerwoną różę. Bo: tak dawno się nie widzieliśmy... I to nic, że się nią trochę pokaleczyłam.
Mamie się spodobał. Mówi, że chyba trochę przesadziłam z tą jego nienormalnością. Ale on tylko zachowywał pozory. Wierzcie mi.

Wiem, powinnam być cała w skowronkach, happy. Ale nie jestem. Nie pytajcie dlaczego. Ze spotkania jestem zadowolona. Chodzi o coś innego. Nieważne.

 

Jak to się mogło stać?
Jeszcze miesiąc temu stąpała po różowych chmurkach.
Okazały się jednak zrobione z bardzo niepraktycznego materiału
i zaczęła przez nie przeciekać
niemiła
ziemska
rzeczywistość.
/H. Cygler - 3 razy R/.


Głosuj (0)

kłapouch 17:17:51 28/12/2010 [komentarzy 3] komentuj

[117].

I już właściwie po świętach. Na reszcie...

Nie obyło się oczywiście bez sprzeczek i w ogóle... Ale o tym nie będę pisać. Skupmy się na tym, co miłe. A miło też bywało. Tak, tak, bywało.

Jutro muszę jechać z moim Piesem do weterynarz. Ma coś z uszami. Biedak, nawet ich dotknąć nie pozwoli. Tylko boję się, ile mi facetka krzyknie za wizytę... Bo ostatnio słabo u mnie z kasą. A jeszcze muszę prezenty pokupować... Dla eM (koleżanka) i dla eRa. Oboje mają urodziny w styczniu... 9 i 15. I 15 mam do eRa koniecznie pojechać. Wariat...

Właśnie, przyjeżdża do mnie we wtorek. Pisałam już o tym? ^^. Ale chyba nie... W każdym razie jesteśmy wstępnie umówieni, że ja mam najpierw przyjechać do niego, a później już razem do mnie.

Wczoraj coś mnie przeziębienie zaczęło brać. Dzisiaj prawie cały dzień mnie gardło boli. I dwa razy mi się tak w głowie zaczęło kręcić, że myślała, że zemdleję zaraz albo coś. Chyba jakiś spadek ciśnienia jest. Bo ja jestem niskociśnieniowcem i zaraz to muszę odczuwać... A zresztą, po co ja Wam o tym pieprzę? xD. Będzie dobrze. Do jutra pewnie mi przejdzie. ;].

 

Rzeczywistość jest dużo bardziej interesująca,
niż życie długo i szczęśliwie.
/Chirurdzy/.


Głosuj (0)

kłapouch 17:50:10 26/12/2010 [komentarzy 5] komentuj

[116].

I już po wszystkim. Po wigilii. Jeszcze dzisiejszy i jutrzejszy dzień jakoś przeżyć i wszystko wróci do normy :).

Dziękuję wszystkim za życzenia. I cieszę się, że moje też się podobały. No cóż, postarałam się jak nigdy xD.

Obiecałam, że pokażę zdjęcia cukierków, które przygotowywałam z eRem. A więc proszę bardzo!


I tak to mniej więcej wyglądało. A mój Brat jeszcze miał papier cały poklejony taśmą klejącą, żeby się nie dostał do tych cukierków tak szybko :P. A ile frajdy oni wszyscy przy tym mieli... ;).

I jeszcze Brahu mój stwierdził, że ja jestem św. Mikołajem, a eR Śnieżynką xD. No ok, może być :P.

A jak Wasze prezenty? Opowiadajcie! :D.

 

Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości.
Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej.
/P. Coelho :)/.


Głosuj (0)

kłapouch 10:41:51 25/12/2010 [komentarzy 11] komentuj

Życzenia!. [115].

Nie umiem składać życzeń. Więc wybaczcie, że nie będą one jakieś ładne, super, odlotowe... Najważniejsze, że szczere.

A więc uwaga, uwaga, idą życzenia do Was! :D.

Życzę Wam...
Wesołych, spokojnych świąt w gronie najlepszych na świecie Pań i Panów Sów, bez zmartwień, kłopotów, z Kevinem, Shrekiem lub innymi coświątecznymi przyjaciółmi. Byście poczuli magię świąt.

W Nowym Roku (całym, a nie tylko jednym dniu) bądźcie przede wszystkim szczęśliwi, spełniajcie swoje marzenia, bo same z siebie nigdy nie chcą, trzeba im pomóc. Znajdźcie Wasze Bratnie Dusze, Sympatię, która odwzajemni Wasze zainteresowanie nią.

Nie wiem, co tam jeszcze... Czego chcecie, niech się spełni!.

:*.

 

A także...

Dla Kolorowej: szczerych, prawdziwych przyjaciół!

Dla Nenefer: byś już nigdy nie musiała cierpieć przez faceta i jak najlepszych wyników maturalnych!

Dla eWiCzKi: żeby Ci się ułożyło z Adamem i nikt już nie chorował na nic poważnego w Twojej rodzinie!

Dla Potworka: by żaden z tych wszystkich Panów nie śmiał Cię zranić, niech Cię doceniają, Sowy odwiedzają jak najczęściej, a Twoja Mami da się sobą nacieszyć!

Dla Gigo: pociechy z Kota :P!

Dla Fudżi: by nadchodzący rok był bezkonfliktowy dla Twojej rodziny!

Dla Nancy134: udanego związku z Twoim Panem, byś nie musiała więcej za nim płakać!

Dla Whitesmile: akceptacji innych i w ogóle szczęścia!

 

Mam nadzieję, że nikt nie czuje się urażony kolejnością, jeśli o kimś zapomniałam, przepraszam.

Wszystkim jeszcze raz wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

I dziękuję Wam wszystkim za wsparcie w tym roku i w ogóle za to, że ze mną jesteście i chce Wam się czytać te moje bazgroły!

:*.


Głosuj (0)

kłapouch 10:43:08 24/12/2010 [komentarzy 14] komentuj

[114].

Mam choinkę. Moją małą skrzeczącą choinkę. I co z tego, że wygrałaby konkurs na najbrzydszą... Ale jest moja i w ogóle jest xD.
eR się ucieszy, jak mu powiem. A załamie, jak ją zobaczy xD.

Siostra, skoro możemy już przed świętami się nie skontaktować, a mam wielką nadzieję, że tą akurat notkę jeszcze przeczytasz, to życzę Ci, uwaga, uwaga...
zdrowia;
kaski;
żebyś do mnie przyjechała wreszcie;
żebyś poznała szwagra xD;
żeby Ci się tam ułożyło lepiej;
żebyś nie miała powodów do podejrzeń;
większego zainteresowania z jego strony;
i żeby Cię rozpieszczał bardziej;
niekłócenia się już z Mamą;
i ze mną też nie;
i z nikim tak w ogóle, a co :P;
żebyś tam była szczęśliwsza, a jak nie, to wracaj do mnie!;
no i dzidziusia, jeśli tylko chcesz;
i czego tam jeszcze...
Wiesz, wszystko masz mieć.
:*!

Dobra, idę posprzątać trochę. I niedługo Mama wróci, to trzeba jej będzie też pomóc. Oho, już jest.

 

Byłoby mi dużo łatwiej gdyby Bóg do mnie przemówił.
Gdyby powiedział cokolwiek.
Niechby chociaż zakasłał.
/W. Allen/.


Głosuj (0)

kłapouch 14:34:40 23/12/2010 [komentarzy 5] komentuj

[113].

Zajadam się właśnie lizakiem od eRa. Jakie to jest słodkie... Aż chyba się z kimś podzielę. Jak coś to mówcie :P.

Może pojadę do niego na sylwestra. Wczoraj powiedział, że byłoby bez sensu, gdybyśmy spędzali nie dość że święta, to jeszcze powitanie Nowego Roku osobno... I ma rację. Muszę pogadać z moimi rodzicami, on niech pogada ze swoimi i może coś się wymyśli :). Wiem jedno. Nie chcę kolejnego, nudnego, takiego samego jak każdy poprzedni, sylwestra!.

Niedługo zbankrutuję. Cały pakiet stu smsów przepisałam chyba w 2 albo 3 dni. Wiem, może to nic specjalnego, ale ja naprawdę dawno tak nie pisałam :P. Nie było z kim. I ile kasy przez ten cały czas na telefonie zaoszczędziłam... A teraz wszystko pójdzie. Jeszcze tylko niech mi na święta i sylwestra zostanie, bo trzeba będzie napisać/zadzwonić do kilku osób.

Ok, kończę. Jak będę miała o czym, to odezwę się jeszcze wieczorem :P.

 

Być może okrutna
Tak bardzo jak głupia
Gdy nie wiem co robię
Wiem tylko co czuję
Kochanie, nie zdążę się rzucić pod koła
Aby powstrzymać wypadków bieg
/Gaba Kulka - Kara Niny/.


Głosuj (0)

kłapouch 09:26:29 23/12/2010 [komentarzy 3] komentuj

[112].

Obowiązek obowiązkiem jest
Ten blog musi posiadać tekst :P.

No tak, tak, Hey... Ciągle nucę Teksańskiego. Od wczoraj. Chyba.

Całkiem spoko dzisiaj było. Dostałam prezent od eRa. Na karteczce napisał, że mogę otworzyć dopiero w święta. Ale później, jak ja mu coś kupiłam (tak, dzisiaj, wiem że późno, ale czasu wcześniej nie było) to mi pozwolił dzisiaj.
W ogóle to wariat jest. Koniecznie chciał coś mojej Mamie kupić. A ja mu nie pozwoliłam. Bo mi głupio tak... I w ogóle. To rzucił pomysł. Że kupi cukierki i zrobi takie większe cukierki z cukierkami w środku :D. No i się zgodziłam. Pod warunkiem, że się dokładam i robimy je razem i dla mojej rodzinki i dla jego.
A później to pojechaliśmy do niego i robiliśmy te cukierki. Tylko Siostra, jeśli to czytasz to bądź ciiii....CHO!. Bo wiesz, nikt nie może wiedzieć ;).
Jeszcze jego mama zrobiła nam kanapki i musieliśmy wszystko zjeść. Heh...
A reszty to już nawet nie mówię, bo to wariat jest... :P. Nie no, dobra, bez komentarza.

Heh, miało być krótko, zwięźle i na temat, a wyszło jak zwykle. Ale chyba się już przyzwyczailiście, nie? :D.

Jutro wielkie szykowanie. Mam pomóc Mamie w pieczeniu sernika. Mniamm. I może pojadę do niej do pracy... Ale nie, ma być jej szefowa, to nie. Ale może pojadę do eRa... :P. Zobaczymy. W następnym tygodniu on ma przyjechać do mnie. Aż się boję.

 

Sensem podróży nie jest dotarcie do celu,
lecz odwaga,
by w nią wyruszyć.
/a jak! xD.
J. Piekara - Alicja i ciemny las/.


Głosuj (0)

kłapouch 22:03:30 22/12/2010 [komentarzy 6] komentuj

[111].

A jednak, jutro na wigilii klasowej nie będę. Ale z nieco innych powodów, niżbym chciała. Moja klasa po prostu zamiast po jasełkach robi wigilię przed. Bez sensu. A po tym całym cyrku i tak muszę iść na lekcje. I dostałam dzisiaj bardzo fascynującą, odpowiedzialną rolę :P. Mam być, ekhem, kelnerką. Czyli po prostu podać na tacy jakąś kawę i koniec. W sumie to może być. Będę dłużej z eRem. Bo on gra Józefa, jak już wcześniej mówiłam. A to jest takie niepodobne do normalnych jasełek... Przyjdźcie, zobaczcie, jak nie wierzycie. Albo jak po prostu chcecie się pośmiać i zerwać z lekcji :P.

A dzisiaj miałam bardzo miłą niespodziankę. Nie mieliśmy lekcji. Tzn. moja klasa i 1f. Poszliśmy na halę na jakieś głupie zawody. A później, jak wszyscy się zastanawiali, czy by nie zwiać, okazało się, że i tak jesteśmy zwolnieni. No i ok.

A teraz nastrajam się Hey. Trochę nie tak, jak powinnam, ale zawsze. ;].

PS. Chcecie może rogalika od eRa? Znowu mi jakiegoś wcisnął... ^^ .

 

To nie są motyle, prędzej ćmy
Serce - pompa
Do krwi
Nie więcej, nie więcej, nie więcej!
Zawrotów głowy- brak...
W źrenicy tak pełnej żywej mgły
Nie ma nic...

Ta noc bezsenna? To przez wiatr
Dla wisielca w trąby dmie
A ta pustka, ta pustka, ta pustka?!
To najpewniej głód...
W źrenicy tak pełnej żywej mgły
Nie ma nic...

/Hey - Nie więcej.../.


Głosuj (0)

kłapouch 14:08:56 21/12/2010 [komentarzy 11] komentuj

[110].

Wypracowanie z polskiego - poszło mi nie najlepiej. Zaczęłam analizę od środka. Co drugie zdanie się powtarzałam. Napisałam mało. Nie miałam pomysłów, nie miałam weny. I stres mnie zżarł. Jak nigdy.

I mimo że dzień nie należy do najgorszych, mam dzisiaj dosyć melancholijny nastrój. Chociaż właśnie leci Wehikuł czasu Dżemu, o którym przed chwilą myślałam. Kochany Dżem.

Aha, moje przepowiednie co do mojego snu się sprawdziły. Idealnie wszystko. Mogłabym wróżką zostać. Chociaż nie chciałabym brać odpowiedzialności za tych wszystkich, którzy mieliby mieć źle albo gdyby coś fajnego by im się nie sprawdziło. Nie, nie chcę być wróżką :P.

Co ja za pierdoły wygaduję...

Z każdym dniem upewniam się coraz bardziej, że z eRem jesteśmy naprawdę bardzo podobni. Pod względem charakterów. I innych różnych przypadków. Szkoda tylko, że Sis nie ma, wtedy nasza trójka byłaby nie do zdarcia. Takich trzech totalnych debili... Cóż za piękny koniec świata by to był. Może nie?

 

We wszystkich niemal językach świata istnieje to samo przysłowie:
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Twierdzę, że nie ma nic bardziej fałszywego.
Im bardziej oczy nie widzą,
tym bardziej sercu żal-

-tych uczuć, które staramy się w sobie stłumić,
o których chcemy zapomnieć. (...).
Gdy jesteśmy daleko od ukochanej istoty,
każdy mijany przechodzień przypomina nam o niej.
/P. Coelho - Jedenaście minut/.


Głosuj (0)

kłapouch 17:14:18 20/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

[109].

Coś czuję, że jutro będę umierać. Trudno. Wpakuję w siebie kilka prochów i nie powinno być większych problemów...

Kupiłam dzisiaj aniołki dla babci eRa. Oho, właśnie mu się przypomniało o mnie :P.

Siostra, bo ja tak bym chciała, żebyś Ty przyjechała... Święta i sylwester bez Ciebie? Jednorazowo ok, ale ile takich można przeżyć? To nie to samo. Mimo tych Twoich humorów i w ogóle... Ja nie będę miała z kim głupieć. Nikt nie zrozumie moich głupich żartów, nie dostanie głupawki w jednej chwili razem ze mną, nie skomentuje tak trafnie tego wszystkiego, nie zje ze mną spaghetti i pizzy 4 sery, nie będę miała czyim krawatem się bawić... I w ogóle. I z kim ja mam się obrażać? Na odległość to nie to samo.

Jutro znowu szkoła. Gdyby nie sprawdziany, pytania itp. itd... Gdyby nie lekcje, to nawet chciałoby mi się iść. A tak... Wypracowanie z polskiego, na które w ogóle nie mam nawet kropelki weny... Zwłaszcza, że ma być jakieś analizowanie fragmentu Króla Edypa... Już chyba facetka nie miała czego wymyślać. Żeby tylko na 3 to wyciągnąć, to będzie dobrze... Eh... I może nam odda sprawdziany z matematyki. Też nie poszło mi najlepiej. Właściwie to chyba wszystko na tym teście zrąbałam.

Chyba pójdę wcześniej spać. Całe tygodnie sobie to obiecuję i nigdy nie mogę tego zrobić... Dzisiaj pewnie też nic z tego nie będzie. Zawsze znajdzie się coś innego. Zresztą... I tak pewnie nie będę mogła zasnąć. Nad ranem znów się obudzę godzinę przed budzikiem. A później nie będę mogła zwlec się z łóżka.
Normalka.

 

Jest jedna rzecz,
którą wiemy o ludziach na pewno...
Są panami samozniszczenia.
/C. Six - Battlestar Galactica/.


Głosuj (0)

kłapouch 21:11:05 19/12/2010 [komentarzy 3] komentuj

[108].

Nienawidzę porządków z moją Mamą. Nic nie da się zrobić bez jej nadzoru. Wszystko musi skomentować i poprawić po swojemu. Eh...

Mama wczoraj stwierdziła, że przy eRrze ciągle się śmieję. Że całkiem inaczej, niż przy moim byłym. Bo eR jest całkiem inny. Taki bardziej otwarty, na luzie... Ja nie wiem, jak ja tak długo mogłam z moim byłym wytrzymać. Chociaż... Biorąc pod uwagę, że ostatnie tygodnie to było przekonywanie samej siebie, czy z nim jeszcze warto czy nie... :P.
Dobra, koniec tematu. Teraz jest mój eR i tylko eR i jest bardzo dobrze i miło :).
To co, Siostra, może jednak chcesz poznać szwagra i przyjedziesz? :D.

O, a mówiłam Wam już, że może uda mi się uniknąć klasowej wigilii? Jejku, jak ja bym się cieszyła... Taka ulga to by była... Hm... Aż miło.
Ale do rzeczy. Bo ja mam robić tą dekorację w kościele (bo w kościele mają być te całe jasełka, w szkole jest remont sali, więc nie da rady). I wiecie, później przecież ktoś będzie musiał to posprzątać... Więc mogę już nie zdążyć... To takie smutne... Tak mi przykro, że opuszczę pierwszą wigilię z tą klasą... Tą sztuczną atmosferę i bezsensowne, fałszywe życzenia... Heh... Żeby mi się tylko udało :D.

 

Bunt.
Mój własny,
indywidualny,
prywatny,
osobisty,
ostatecznie wykrzyczany
bunt!
/M. Budzyńska - Ala ma kota-na fali sukcesu/.


Głosuj (0)

kłapouch 11:47:51 18/12/2010 [komentarzy 11] komentuj

[107].

Odczułam jego miłość.
Czas powrócił na swoje miejsce.
/B. Rosiek - Kokaina/.

 

Dzisiaj już chyba wszystko u mnie ok. No i miło było... I pomyśleć, że jeszcze wczoraj miałam wątpliwości... I to dosyć poważne. Jasne, wątpliwości zawsze będą. Ale teraz jest przynajmniej całkiem ok. Nigdy do końca, ale nie jest źle i to chyba jest najważniejsze :).

Dostałam 2 z klasówki z geo. Zmieściłam się 1 pkt. Słabo coś mi poszło. Liczyłam na więcej. Ale trudno.
Z chemii się wyrwałam. Bo wie pani, robienie dekoracji to przecież taka ważna sprawa... xD.
No i jeszcze klasówka z angielskiego została. 5-. A miałam takie głupie błędy, że ja aż się zdziwiłam, że taka głupia jestem :D.

eR znowu chciał kupić coś na przekupienie Brata. Bo wczoraj jeszcze mi 2 batony chciał wcisnąć, a że ja powiedziałam, żeby mi ich nie dawał, no bo w ogóle to niech się nie wygłupia, to mi schował jednego do plecaka. I jeszcze herbatkę dla Mamusi chciał kupić. Mojej Mamusi. Bo on musi się przypodobać. Oczywiście mu nie pozwoliłam nic kupić. No bo niby po co? Moja Mama i tak go pewnie polubi, bo on podobnie jak ona każe mi wkładać czapkę, rękawiczki i w ogóle xD. Biedna przy nich jestem :D.

A dzisiaj się dowiedziałam jeszcze jednej bardzo ciekawej rzeczy. Że mój były wykasował mój nr gg. Pewnie telefonu też. Nie no, ok. Tylko, że on zawsze to się zarzekał, że zostaniemy przyjaciółmi itp. itd. Przyjaciółmi nie jesteśmy i już na pewno nie będziemy. Ale i tak go nie rozumiem. A zresztą... Co mnie to obchodzi? Ważne, że w końcu mi napisał angielski (praca domowa).

Mojej koleżance chyba się eR spodobał. Bo się widziałyśmy na przystanku. I on ze mną czekał. No i czekaliśmy razem :D. I w busie mi się pytała o niego. Ale on jest mój, nie oddam eRa! xD.

I tym optymistycznym (czy aby na pewno?) wątkiem, zakańczam dzisiejszą notkę. Do jutra :).

 

Na świecie są gorsze grzechy niż bycie ponownie szczęśliwym.
/C. Ahern - P.S. Kocham Cię/.


Głosuj (0)

kłapouch 19:27:35 17/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

[106].

Dzisiaj już lepiej. Myślałam, że cały dzień będzie taki do kitu, ale później się trochę polepszyło. I już się prawie doprowadziłam do w miarę normalnego stanu ;].

Chwilę o szkole teraz.
Z fizyki zrobił nam kartkówkę. Będzie 1, wszystko jest źle. Trudno.
Za to z francuskiego mam +. Za zadanie z lekcji. Bo dałam jej zeszyt, żeby mi sprawdziła, takie trochę chamskie to było, ale mam, czego chciałam :D.
A na godzinie wychowawczej sobie poszłam dekorację na jasełka robić. Jutro też muszę się tak zwinąć na chemii ;P. Bo mamy zastępstwo z najstraszniejszą nauczycielką w szkole -.- .

A z eM zrobiłyśmy sobie na długich 2 przerwach zwiedzanie szkoły xD. Bo mi się siedzieć nie chciało pod salą i sobie tak krążyłyśmy jak jakieś niedorozwoje. W moim przypadku to nawet takim trochę jestem... Ale zostawmy to :P.

Może jutro będzie ze mną już całkiem ok. Zobaczymy.
I tu przestroga dla Was: nie miejcie zaniżonej samooceny, bo żyć z tym to jest przesrane... ;D. Naprawdę.

Siostra, może jednak przyjedziesz? Chcę, żebyś przyjechała. Bo inaczej znowu będzie w święta nuuuudnoooo i w ogóle... Aż żyć się nie chce. Przyjeżdżaj.

 

Niech pani nie wierzy w obietnice.
Świat jest ich pełen.
Obietnice bogactwa,
zbawienia,
wiecznej miłości.
Niektórzy sądzą,
że mogą wszystko obiecać,
inni zaś na to przystają,
bo łudzą się,
że zapewni im to lepszą przyszłość-
-tak chyba dzieje się w pani przypadku.
Ci, którzy łamią obietnice,
czują się bezsilni i sfrustrowani.
To samo dzieje się z tymi,
którzy gorączkowo chwytają się cudzych obietnic.
/P. Coelho - Demon i panna Prym/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:32:37 16/12/2010 [komentarzy 9] komentuj

[105].

Totalny brak motywacji. Czy ja zawsze muszę się wczuwać... za bardzo?

Muszę pogadać z eRem. Bo ja nie wiem, jak on sobie niektóre sprawy wyobraża. Ja w tym momencie sobie szczególnie jednej, podstawowej w ogóle nie wyobrażam.

Jakoś tak nastrój mi się pogorszył dzisiaj. A już było tak miło... Ale cóż, podobno wszystko co dobre, szybko się kończy. Szkoda...

Dostałam całe 4 z polskiego. Nawet miałam 1 punkt więcej od klasowego kujonka. Nieźle.
I jeszcze mam 4+ z informatyki. Aż się nie spodziewałam.

DÓŁ.

 

Owszem,
miała wspomnienia,
ale wspomnień nie można dotknąć,
poczuć ani przytulić.
Nigdy nie były dokładnie takie
jak tamta chwila,
a z biegiem czasu nieubłaganie bladły.
/C. Ahern - P.S. Kocham Cię/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:30:53 15/12/2010 [komentarzy 6] komentuj

[104].

Wesoło mi dzisiaj. A wcale jakoś bardzo wcześnie nie wstałam. Nawet miałam problem ze wstawaniem :P. Heh, to słodkie leniuchowanie... :).

Mieliśmy dzisiaj iść na filharmonię do sąsiedniej szkoły. Nawet na salę nie weszłam. A kasę trzeba było tak czy siak dać. W końcu sobie stamtąd poszłam. Podejrzewam, że nawet nikt tego nie zauważył. Tyle ludzi tam było, że kto by się taką jedną przejął... :D.

eR chciał mi dzisiaj rogalika wcisnąć. Ale nie chciałam. To mi powiedział, żebym Bratu dała (on zjada wszystko co słodkie i się nie rusza). No to mu dałam. Jego reakcja? Już macie moje błogosławieństwo! xD. Takiemu to tylko jakieś coś słodkiego dać, i każdy go może mieć... Biedny... Tak łatwo nim sterować.. ;P.

Tak. A teraz powinnam wziąć się za odrabianie polskiego. Taką pracę domową nam zadała, że nawet jakbym chciała, to nie wiem jak się za to zabrać :P. Serio.

Boże spraw, by nam się chciało tak, jak nam się nie chce. /A. A. Milne/.

 

Wiem z doświadczenia,
że prawie zawsze można się z czegoś cieszyć,
jeśli się tego mocno pragnie.
Tylko należy pragnąć naprawdę mocno.
/L. M. Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza/.


Głosuj (0)

kłapouch 17:34:45 14/12/2010 [komentarzy 6] komentuj

[103].

Mamusia wróciła. Co prawda, jeszcze nie ze wszystkimi wynikami, ale będzie dobrze. Bo ja tak mówię ;P.

Z francuskiego dużo osób dzisiaj zgłosiło np. i nie pytała w końcu. Bardzo dobrze.
A co do matmy... To jakaś porażka to była, ale ok. Mam nadzieję, że ta 3 będzie. Bo inaczej to może być problem przy wystawianiu oceny na semestr.

A w piątek będę miała szczęśliwy numerek. O tak!. :D.

eR dzisiaj wariował. Chciał mnie w jasełka szkolne wkręcić. Żebym była Maryją. On będzie Józefem i stwierdził, że nie chce żadnej innej zdziry (czy jakoś tak) ;D. I byłoby całkiem spoko, gdyby nie to, że miałabym rodzić w hipermarkecie. Poduszkę xD. I w końcu jest jakaś koleżanka z jego klasy.
On mnie przeraża czasami. Powiedział, że musi mnie poznać ze swoją mamą. No i ok... Tylko że mi dziwnie tak jakoś :P.
Jeszcze ma mnie wziąć kiedyś po szkole na pizzę. Nie wiem, czy on zdaje sobie sprawę z tego, że ja zjem maksymalnie 2, moooże 3 kawałki, a resztę będzie musiał on zmordować, ale możemy iść ;).
W ogóle jest z nim super. Zupełne nieporównanie do kogokolwiek.
Podobno wszyscy mu dzisiaj gratulowali. Ale i tak najlepsza była reakcja Gie. A całowaliście się już? Będziecie się całować w szkole? xD. Jakaś paranoja. Mówi, że ona z eF zaczęła chodzić 1 listopada ^^. Twierdzi, że przynajmniej z zapamiętaniem daty nie ma problemu :D.

Dobra, nie będę Wam tu gadać, bo nie skończę :P. Wezmę się lepiej za WOK albo inną głupotę... Wróć, bardzo inteligentną i życiową sprawę :D.

 

Przy odrobinie dobrej woli wszystko da się ułożyć.
/J. Zającówna - Lato minęło. Iskry.
:)/.


Głosuj (0)

kłapouch 19:30:47 13/12/2010 [komentarzy 8] komentuj

[102].

Tak sobie pomyślałam, że czas na nową notkę. O tak, cóż to będzie za notka... :D.

Wow, Piesie mój, jak Ty pięknie wyjesz... :). Jestem z Ciebie dumna normalnie :P. (Kiedyś nie za bardzo mu to wycie wychodziło).

Na francuski umiem tylko dialog. I to też z zacięciami. Reszta tak sobie... A raczej źle. Może tylko matmę jeszcze mniej-więcej kapuję. I na tym koniec.

Byłam dzisiaj u Mamusi :P. Może jutro wyjdzie... Pisałam już o tym? Ale chyba nie... W każdym razie okazało się, że nie musi mieć robionego badania, które miała mieć, wystarczy, że zbadają cośtam innego. I później ewentualnie to badanie, co miała je mieć. Wiem, pomylone z poplątanym... Ale nieważne.

Hm... Nie, to nie może być kolejna notka zdominowana eRem... :D.

Ciągle nie mam gdzie iść na sylwestra. Lipa... Ale Siostra może będzie, to się coś wymyśli ;). Z nią zawsze jest lepiej... Tylko weź ze sobą ten krawat! ;D.

 

Czekać,
czy to to samo co tęsknić?
Nie.
Dla mnie nie.
Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano,
rezygnując z najlepszych snów.
Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura.
Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku.
Przy tęsknocie tak.
/J. L. Wiśniewski - S@motność w sieci/.


Głosuj (0)

kłapouch 20:09:20 12/12/2010 [komentarzy 5] komentuj

[101].

Obudziłam się po 5. Ale i tak wstałam dopiero godzinę później ;P. Umyłam się, doprowadziłam do porządku... I mi zaczęło odwalać :D. Znowu dostałam tych swoich niewytłumaczalnych, niekontrolowanych i niepohamowanych (tak to było? ^^) napadów śmiechu. I jak Wy możecie pisać z takim nienormalnym kimś? :D.

Musiałam zjeść śniadanie. Przed 8. A ja normalnie jem dopiero koło 11. Ale Tata mnie zmusił. Powiedział, że nie pojedziemy do kościoła, dopóki nie zjem. A że wtedy już mało czasu do mszy zostało, to musiałam zjeść. -.- .

Opis eRa na gg mnie rozwala. To przez to dostałam tych moich napadów :P.
Właśnie, muszę sobie akordy do pewnej piosenki znaleźć...

I muszę jeszcze do Mamy zadzwonić. Zapytać się, co dokładnie jej naszykować, żeby Tata jej zawiózł.

Odezwę się jeszcze później. Muszę powkuwać trochę na matmę i francuski... ;/.

 

Trzeba iść dalej,
ale nie na oślep,
nie głową w mur.
Może tylko trzeba dać sobie szansę
na kolejne odbudowy po każdym ciosie.
/B. Rosiek - Pamiętnik narkomanki/.


Głosuj (0)

kłapouch 10:04:46 12/12/2010 [komentarzy 10] komentuj

[100].

Oficjalna wiadomość.
Uwaga, uwaga.
Od dzisiaj oficjalnie jestem z eRem :).

Na spotkaniu było ok. Miał sobie buty kupić, ale nie wziął kasy. Więc poszliśmy na chwilę do niego. Na herbatkę. Szczerze? Nie spodziewałam się takiego czegoś. Mój były zwlekał baaardzo długo, żeby mnie do siebie zaprosić. Co prawda, u niego trochę matka komplikowała sprawy, ale jakby chciał, to by się uparł na swoim. Widocznie nie chciał.
Ale, ale, wracając do eRa... :D. Fajnie było. I on swojej siostrze podobno też wkręcił tekst ze szwagierką... ;P. Dziecko :*.
I dowiedziałam się jeszcze, że jednak jest starszy ode mnie. Bo ja jestem z lutego i ogólnie mi trudno trafić w takiego faceta z mojego wieku, który jednak byłby starszy. A on jest ze stycznia. 10... chyba ;D. Muszę się go zapytać jeszcze raz dla pewności.

Musze się nauczyć na francuski i na matmę. A tak mi się nie chce... No ale trzeba. Niestety... A może będę miała szczęśliwy numerek? Mało prawdopodobne, ale co tam... :P.

Kupiłam Mamie 3 gazety, żeby jej się nie nudziło w tym szpitalu. Może trochę przesadziłam, ale niech ma!. Co mi tam.

 

A skoro nie można się cofnąć,
trzeba znaleźć najlepszy sposób,
by pójść naprzód.
/P. Coelho - Alchemik/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:33:56 11/12/2010 [komentarzy 8] komentuj

[99].

Za jakieś 2 godzinki spotkanie z eRem. Na początku jak się umawialiśmy to myślałam, że wyjdzie jakoś głupio, bo... No jakoś tak. Ale wczoraj mnie trochę uspokoił. Nieświadomie, ale jednak. Będzie dobrze, nie? Kiedyś musi być :D.

Mama do mnie przed chwilą dzwoniła. Mówi, żebyśmy nie przyjeżdżali z Bratem jutro do niej. Bo to oddział zakaźny. I całą listę zrobiła, co jaj Tata ma przywieźć.

Posprzątałam. Nawet mi się trochę chciało :D. Nawet się postarałam i umyłam podłogi... Trochę tak tylko, żeby było, ale jednak!.
Odrobiłam angielski. Co ta nuda ze mną robi... ^^.

Napiszę jeszcze później.

:).

 

Uważają, że pisanie polega na pisaniu.
Jednakże pisanie polega na myśleniu,
a reszta to zapisywanie efektów tego procesu.
/ha!.
W. Allen/.


Głosuj (0)

kłapouch 10:45:07 11/12/2010 [komentarzy 3] komentuj

[98].

Z eRem jestem chyba umówiona. Trochę to dziwnie się złożyło... Ale czasem trzeba ryzykować, nie? Nic przecież nie tracę :P.

Dzisiaj mam z Bratem oglądać jakiegoś horrora. I w ogóle ma ściągnąć jeszcze kilka filmów. Bo w TV nic nie ma.

W ogóle to nic mi się nie chce. Chciałam się spotkać z koleżanką, ale nie mogła. A słyszałam dzisiaj o niej jedną plotkę. Mam tylko nadzieję, że nie jest aż taka głupia i to co o niej słyszałam nie jest prawdą. Ale to właściwie już jej sprawa.

Eh... Życie. Kurde, sama nie wiem, co ja mam robić... Bo niby cudownie, ale wcale nie jest dobrze w moim śnie...

 

Było jak było,
a skoro tak było,
to nie mogło być inaczej.
/M. Fox - Nie jestem która wszystko zniesie/.


Głosuj (0)

kłapouch 19:07:06 10/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

[97].

No i Mama w szpitalu. Mam nadzieję, że długo tam nie zostanie.
Mówi, że jest obskurnie. Wszystko obskurne. Nie ma nawet sklepiku żadnego, TV, sama w pokoju siedzi... A lekarze to się nią zainteresowali dopiero po 2,5h. Brawo.

W ogóle to się wczoraj chyba stresowała trochu. Narobiła cale 2 miski pierogów dla nas. I w takim razie nie będę musiała nikogo truć w niedzielę :P. Bo pewnie jeszcze wystarczy.

 


 

Klasówka z geo chyba poszła nie najgorzej. Nawet udało mi się jedno czy dwa zadania ściągnąć ze ściąg.

eR chciał mnie dzisiaj na jakąś wyprzedaż czy coś wyciągnąć. Ale jest tylko w godzinach 20-23. A ja o tej porze nawet busa nie mam. I w ogóle ojciec by mnie przecież nie puścił. Może się z nim jeszcze na jutro umówię. Może się uda :).
W ogóle zauważyłam, że coraz bardziej się w to wszystko wczuwam. Na początku to mi było dziwnie, bo nigdy na niego nie patrzyłam w kontekście chłopak. Ale teraz?... Coraz bardziej mi się to podoba.

Trzymajcie się.
Chociaż wiem, że to czasem nie jest łatwe... Szkoda gadać.

 

Prawdziwa dorosłość oznacza rozważenie ryzyka dużo wcześniej niż nagrody.
/w takim razie można uznać, że jestem dorosła :P.
N. Sparks - Prawdziwy cud/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:09:07 10/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

[96].

Miało być dobrze. Miało być. I jak tu w takich chwilach wierzyć? Jak nie myśleć, że to jest bez sensu?

Czy Bóg w ogóle naprawdę istnieje?


 


 

 

W szkole jak to w szkole. Kartkówki z fizyki w końcu nie pisaliśmy. Dwie dziewczyny podeszły do faceta, z tym jedna hojniej obdarzona, i nam darował.
Z historii sama nie wiem, jak mi poszło. Wszystko strzelałam.
Z francuskiego chyba zapomniała o tej kartkówce. Ale za to na poniedziałek mamy się nauczyć aż 3 rzeczy: dialogu, opowiadać o swoim dniu i jeszcze coś... Sama nie wiem.

eR mi się pytał dzisiaj, co chcę dostać od Mikołaja pod choinkę. Oczywiście, nic nie powiedziałam. Nie chcę, żeby sobie problem z głupiej gwiazdki robił.
Poza tym pytał, kiedy może do mnie przyjechać teściów poznać. Wariat. A my oficjalnie to jeszcze nic :P.
Aha, i Siostro moja, zapomniałam Ci tego w mailu napisać, mam nadzieję że tu przeczytasz... Bo on mi podrzucił dobry pomysł, jak Cię szantażować na święta. Bo ja mu powiedziałam, że na święta to ja chcę, żebyś przyjechała. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o tym... Co mi pisałaś. Wiesz o co chodzi. To on mi powiedział, żebym Cię zaszantażowała, że szwagra poznasz :D.

Idę się uczyć na geo. Może mi coś wpadnie do tego zakutego łeba ;].

Trzymajcie się wszyscy.

 

Jeżeli z czymś się borykasz,
rozejrzyj się dookoła,
a zobaczysz,
że wszyscy ludzie z czymś się borykają
i że dla nich jest to równie trudne,
jak dla ciebie.
/świetnie.
tylko co dalej?
N. Sparks - I wciąż ją kocham/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:11:38 9/12/2010 [komentarzy 10] komentuj

[95].

Wczoraj wbiła mi się taka jedna piosenka świąteczna C. Dion. Może kojarzycie? So this is christmas... itd. :D.

Po wywiadówce jest ok. Mojej Mamie nie spodobała się wychowawczyni. Bo ją ignorowała. I ona się dziwiła, że ja za nią nie przepadam... :P. No ale jakoś będzie się trzeba przemęczyć jeszcze te 2.5 roku... Damy radę.

Hm... Co do eRa... To chyba... Się zgodzę... Tak sobie myślę... :D.
No bo w sumie może być fajnie, nie ;). I w ogóle...

Ok, spadam. Muszę sobie jeszcze śniadanie do szkoły zrobić.
Jak mi się nie chce iść... :/.

Do później :).


Głosuj (0)

kłapouch 07:18:55 9/12/2010 [komentarzy 1] komentuj

[94].

Dzisiaj wywiadówka. Na szczęście jakimś cudem nie mam żadnych zagrożeń xD. Co za ulga... :).

Dalej nie wiem, co z tym eRem mam zrobić. On się chyba nastawił na to, że tak... :P. Niech go tylko dopadnę na gg, to z nim sobie pogadam :D. Bo w szkole to się tak nie da, na przystanku też raczej sami nie stoimy... Coś się wymyśli :].

Ręce mi śmierdzą od cebuli. Przed chwilą obierałam. Dziwne, że się nie popłakałam, bo ja zawsze płaczę przy cebuli. To jest takie upierdliwe... ^^.

Mój nieco wariacki humor trochę mi przeszedł. Tzn. ciągle jest, ale w mniejszym stopniu. Gdybyście Wy mnie rano zobaczyli to chyba byście się załamali xD.

Kartkówkę nam dzisiaj z polskiego zrobiła. Ale chyba nie było tak źle.
I z chemii nam oddawała. Dostałam całe 5- i jestem z siebie cholernie dumna! To pierwsza 5 w tym roku z chemii!.
Jeszcze juro tylko napisać klasówkę z historii, kartkówkę z francuskiego i (mam nadzieję, że nie, ale jak będzie trzeba to co zrobić...) z fizyki. A w piątek klasówkę z geografii. I będzie ok ;].

Muszę kupić bilety na koncert. Ciekawe, od kiedy będą dostępne (koncert 18)... ^^.

 

- Ja nie szukam narzeczonego.
- A czego szukasz?
- Tego, czego szuka każda kobieta.
- Miłości?
- Skąd wiesz?
- Z życia. I co znalazłaś?
- Nie wiem, coś. Chyba miłość.
Ale jakąś dziwną.
Teraz przed nią uciekam.
Boję się, to takie silne.

/nie do końca do mnie pasuje, ale niech będzie :P
Jasminum/.


Głosuj (0)

kłapouch 15:21:38 8/12/2010 [komentarzy 5] komentuj

[93].

Obudziłam się dzisiaj o 4.25 xD. I mi od tej chwili odwala. Ja się boję do szkoły iść, jak mi nie przejdzie... :P.

Aha, ważyłam się, jeszcze 4 kg do zrzucenia zostało! Coraz bliżej... Tak, święta też xD.

Dobra, ja spadam, bo zaraz mi tu Brahu wparuje i wszystko zobaczy :D.

Odezwę się później ;).


Głosuj (0)

kłapouch 06:10:03 8/12/2010 [komentarzy 1] komentuj

[92].

Heh... Nie wiem, od czego mam zacząć dzisiaj... Totalny chaos.

Więc może tak...
Po pierwsze. Ciasteczkowy Potworku, z SMSa zrezygnowałam. Nie chcę się już łudzić. Jak będzie chciał, to sam kiedyś napisze. Nie - to trudno. Nic na siłę.
I don't want you anymore.

Po drugie... Siostra. Ty serio z tym przyjazdem, tak? Kurde, sama nie wiem, co mam o tym myśleć. Bo tak się zrzekałaś, że nigdy więcej... Mam nadzieję, że nic się nie stało takiego...?

Po trzecie... eR. Ja nie wiem, co ja mam z nim zrobić. Domyślałam się, o co może mu chodzić, ale nie myślałam, że on na serio... Bo on chce... Wiecie. Nie tylko przyjaźni. No i teraz mam dylemat.
Bo z jednej strony to dobrze byłoby to jak najszybciej skończyć, póki jeszcze nic się nie zaczęło. Czyli zostawić wszystko tak, jak jest i nie ruszać niczego więcej. Wtedy nikt jeszcze nie będzie miał do nikogo żalu, w razie jakby nie wyszło, a tą naszą przyjaźń można by bez większych problemów odbudować. Tak myślę.
Ale z drugiej strony... Trochę by się zmieniło. Możliwe, że na lepsze.
Ale ja nie jestem pewna, czy ja się nadaje do czegoś więcej. Szczerze wątpię. Muszę z nim jeszcze pogadać. Na spokojnie. Bez świadków.
Tylko kiedy będzie taka możliwość?

Eh... Życie.

Jutro mamy skrócone lekcje. Wychodzimy ze szkoły 12.45. I teoretycznie mogłabym od razu wracać do domu. Ale chłopaki z mojej klasy i klasy eRa się umówili na bitwę śnieżną. Jeszcze właściwie nie do końca się umówili, ale tak wstępnie. I ja niby mam tam być jako kibic. A nawet nie kibic, bo nie wiedziałabym komu mam dopingować.

Heh... I co ja mam robić?

 

Przywarli do siebie tak blisko,
że nie było już miejsca na żadne uczucia.
/haha, dobre.
i tak od razu na ten cytat wpadłam... ^^.
Stanisław Jerzy Lec/.


Głosuj (0)

kłapouch 18:14:42 7/12/2010 [komentarzy 6] komentuj

. [91].

Heh... Jutro pójdę chyba na 8 do szkoły, pogram z chłopakami na ich wf-ie w makao (bo oni nigdy nie ćwiczą)... Nie będę się nudzić godziny w domu... Wezmę książkę, poczytam... Może...

Muszę uaktualnić moją mp3.
I przynieść De płytę, żeby mi zgrała SoaD. Podobno ma całą dyskografię.

Jestem zmęczona.

Wow, eR się odezwał. Chce pogadać... Aż strach się bać.
Ok, napiszę jutro, jak się dowiem o co chodzi :P.

Dobranoc :*.

 

Nie, nie chcę już o Tobie pamiętać.
Wyjdź z mojej głowy.
Zajmij się swoimi sprawami.
Ja nie będę przeszkadzać.

Nie odzywaj się już do mnie.
Nigdy więcej.
Potrzebuję trochę czasu.
Dla samej siebie.
Bez Ciebie.

I tak się nie odzywasz.
Pewnie masz to wszystko gdzieś.
Też bym tak chciała.
I pewnie kiedyś wreszcie mi się uda.

A teraz się wynoś.
Z mojej głowy.
Z mojej świadomości.
Z mojej pamięci.

Po prostu wyjdź.
I nie wracaj.

Już nie ma dla Ciebie miejsca.
Nie dla Ciebie.


Głosuj (0)

kłapouch 20:44:37 6/12/2010 [komentarzy 9] komentuj

Mikołajki!. [90].

Wow... Szczerze? Nie spodziewałam się aż tak dobrych mikołajek. A jednak. Jest ok. Jest bardzo ok. Jest super! :D.

Ewiczko, masz rację, eR mnie rozpieszcza xD.
Wczoraj wieczorem do mnie napisał, po ilu godzinach wychodzę. To mu napisałam. I zapytałam o co chodzi. Nie chciał powiedzieć. Że po szkole się przekonam. ^^.
Dzisiaj jak mu dałam tą czekoladę to on mi mówi, że on dla mnie też coś ma :P. I miał. Czekoladę xD. Powiedział, że miał mi coś jeszcze po szkole dokupić, bo on 2 godziny wcześniej wychodził ode mnie, ale jak ja mu daję teraz no to ten... I miał na mnie czekać. Ale w końcu się rozmyślił. Może to lepiej, niech sobie za dużo nie myślę :D. Lubię to nasze koleżeństwo. I dobrze mi z tym tak, jak jest teraz. Wy też sobie nie myślcie!
Hm... :). xD.

Niespodziewajka numer 2. Mam nowe 2 szablony!. Sami oceńcie. Mi się strasznie podobają. Dziękuję Pani Wrzosowa! :*. [wrzosowisko.blog4u.pl - mała reklama, a co! ;)].

 

A jednak, życie potrafi płatać całkiem miłe figle... :).

 

Czasem coś mieści się między jest a nie ma.


Głosuj (1)

kłapouch 15:45:16 6/12/2010 [komentarzy 7] komentuj

[89].

and tell me
what should i think about you?

 

Koleżanka mi przypomniała o kimś... Właściwie to i tak o tym myślę. Chociaż wiem, że nie warto. A jednak. Podświadomość płata figla.

Chciałam sobie coś na jutro na polski powtórzyć. Ale mi się nie chce ;P. Okropna jestem.
I chcę być jutro zwolniona z wfu. I tak nic nie robimy. Muszę pogadać z Mamą... ^^.

Dzisiaj nadrabiam chyba wszystkie stracone kilogramy. Nigdy więcej nie zostawiajcie mnie na tyle godzin w domu. Ciągle do lodówki zaglądam. I co z tego, że praktycznie nic z niej nie biorę? :P. I tak zjadłam dzisiaj za dużo. I tak nie zjem jutro prawie nic.

Mama za tydzień idzie do szpitala. Już się szykuje, stresuje itd... Widać to.
Oby tylko wszystko było w porządku...

Za tydzień mam robić obiad. Mój Brat tego nie przeżyje. Biedny, albo sam sobie coś zrobi albo się otruje xD.

Muszę zrobić jeszcze ściągi na francuski. Ta głupia baba przecież nam nie daruje nic. Jeszcze będzie miała z tego satysfakcję.
Nie cierpię jej.

 

Siostra, przyjeżdżaj na święta. Musimy coś specjalnego wymyślić. Bez Ciebie to nie to samo. Może kupimy pizzę jak kiedyś? I spaghetti... Do tego wino... I pełno słodyczy xD.
A w sylwestra seans filmowy przy paczkach czipsów. Tylko trzeba by było wymyślić coś lepszego od słabych horrorów, które bardziej przypominają podróbę komedii.

Siostra, przyjeżdżaj!.

 

Jedną z zalet starego przyjaciela jest to,
że można przy nim nie udawać mądrego.
/i za to Was uwielbiam!
autor cytatu i źródło niestety nieznane/.


Głosuj (0)

kłapouch 18:33:25 5/12/2010 [komentarzy 12] komentuj

[88].

Dzisiaj już mi trochę lepiej.

Nie mogłam w nocy zasnąć. Ale o dziwo się nie budziłam o 3.
Rano śniło mi się, że ktoś do mnie dzwoni. W tej samej chwili włączył mi sie budzik.

Prawy but mnie wczoraj strasznie obtarł. Aż polała się krew... ^^. Już się przyzwyczaiłam. Do bólu? Być może.

Nikt nie chce jeść mojego wyrobu czekoladopodobnego od eRa. Wiem, że nie jest jakoś bardzo dobre, ale przecież mogliby się częstować... :P.
Nawet mój Brat tego nie je. A on leci na każde słodycze. Jednak nie tym razem.

 

 

Jesteś tchórzem.
Ale ja tylko uciekam przed problemami, odpowiedzialnością, od tego całego bałaganu. Uciekam przed tym, czego mam już dość. Uciekam od tego, czego się boję i czego nie jestem pewna.
Tak, jestem tchórzem.

 

 

To jest brak ciepła,
brak zrozumienia,
brak poczucia bezpieczeństwa,
brak czasu.
/B. Rosiek - Pamiętnik narkomanki/.


Głosuj (0)

kłapouch 10:16:14 5/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

[87].

Smutno mi tak jakoś dzisiaj. Nieudany dzień. Zdecydowanie. To będzie głupie... Ale chcę już poniedziałek. Weekendy są nudne.

Ka się odezwała. Tak, ta Ka, Siostro. Takie głupie dziecko. Młodsze ode mnie co prawda tylko o kilka miesięcy, ale zachowuje się jakby miała może 11 lat.

Coś mi się przycina komputer teraz ;/.

Nie ma z kim normalnym pogadać. Nikogo.

Jestem nawiedzona. To znowu daje o sobie znać. Ratujcie!.

Chyba będę chora. Bo niby mi ciepło, ale jak chcę zdjąć sweter to nie mogę.

 

Kiedy ktoś Cię kocha, to powinno coś zmienić.
/u mnie nic się nie zmienia/.

 

Tak sobie myślę, po co są w ogóle takie świeckie święta, właśnie jak mikołajki i te wszystkie inne?
I wiecie, do jakiego wniosku doszłam? Otóż, to jest pretekst do zrobienia komuś niespodzianki, prezentu. Bo w każdy inny zwykły dzień nikt nawet nie pomyśli o tym, żeby dać coś komuś od siebie, tak zupełnie bez powodu.
Smutne, prawda?

 

W jednej chwili wszystko...
W następnej nikt.

 

Mam dość. Siebie. Wszystkiego. Muszę się leczyć. Tylko po co?

Życie to jedna wielka paranoja.

 

You're not who you are,
you're only what other people think you are.
Fishism.
/Ally McBeal, R. Fish/. 


Głosuj (0)

kłapouch 20:09:09 4/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

[86].

Beznadziejny dzień.

U Babci - kłótnia.
U nas w domu - kłótnia.

Wszyscy w złych humorach. Teraz trochę im przeszło, ale i tak. Eh, szkoda gadać.
Mi oczywiście też się oberwało. Bo przecież co ja sobie myślę, nie? I jakim prawem? I w ogóle to mnie nic nie obchodzi oprócz własnego biiip tyłka.

Koniec.

 

eR był chyba dzisiaj Mikołajem. Tak mi się wydaje, że to był on. Szkoda tylko, że mi wcześniej nie powiedział. Połaziłabym z nim.

 

Tak mnie dzisiaj jakoś naszło... Bo nawet nie miałam komu w tym roku prezentu kupić na mikołajki. I w ogóle...

Też chciałabym mieć swojego Walniętego Mikołaja. A tu nikogo na horyzoncie nie widać. Nawet z bardzo wysoka.

 

Dobra, koniec użalania się nad sobą dzisiaj. Bo się jeszcze okaże, że Mama miała rację :P. Ale w tamtym momencie naprawdę nie miała. I zamiast normalnie pogadać to się kłóci...

 

Ok, ok, KONIEC.

 

Ludzie zawsze gdzieś na siebie czekają,
czy to na środku pustyni,
czy w wielkim mieście.

Gdy ich drogi się przetną,
a spojrzenia spotkają,
przeszłość i przyszłość tracą znaczenie.

Istnieje tylko ta jedna jedyna chwila
i niesamowita pewność,
że wszystko,
co na niebie i ziemi,
zapisane zostało tą samą Ręką.

To Ona powołuje do życia Miłość
i dla każdego człowieka,
który pracuje, odpoczywa i szuka szczęścia na tym świecie,
stworzyła bratnią duszę.

Bez tego straciłyby sens ludzkie marzenia.

/Paulo Coelho - Piąta góra

czy to oznacza, że moja marzenia nie mają sensu?
bardzo prawdopodobne.
do widzenia/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:58:15 4/12/2010 [komentarzy 0] komentuj

[85].

I jak tu takiego nie kochać... :). Mój Piesio :P.

Tak w ogóle to chcę iść na kulig z 1d!. Zbierajcie się szybciej ludzie, bo śnieg stopnieje! :D.

Nudzi mi się.

Ej, przypomnijcie mi w niedzielę, że mam wziąć w poniedziałek eRowi czekoladę na mikołajki! :D. Bo znając moją sklerozę, to zapomnę. A przecież muszę mu się odwdzięczyć, nie? ;).
Dzisiaj się go spytałam, jak mu ta czekolada smakowała. Chyba tak samo jak mi, czyli tak trochę średnio na jeża... :D. Ale nie jest źle :].

Chcę iść gdzieś na sylwestra. Zaprosi mnie ktoś? :P.
Nie no, dobra, nie będę na Was żerowała.

Heh, wiem, nie mam co pisać to piszę głupoty. No ale no cóż... Taki dzień :D.

Znacie jakieś fajne zespoły? O, albo filmy. Muszę Milczenie owiec ściągnąć. Podobno fajne. Jak myślicie? Warto? ^^.

Dobra, koniec tych głupot na dzisiaj. Jutro będą następne xD.

 

Jak można mówić tyle głupstw na sekundę?
Uczysz się ich na pamięć?
/Mia Colucci
- nie wiem kto to, skąd itp. itd.
ale cytat mi się podobuje! :D/.


Głosuj (0)

kłapouch 20:47:45 3/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

[84].

Nie chcę już nigdy nic!

 

Staram się nie myśleć o... no właśnie, o kim to było? :P. Ale skoro myślę, to znaczy, że średnio mi się to udaje, nie? Ale i tak jest już chyba trochę lepiej. Przejdzie mi!. Niech tylko się dalej nie odzywa, a później nie robi takich głupot jak ostatnio.

Zrobiłam dzisiaj małe zakupy. Kupiłam sobie spódniczkę, którą trzeba będzie minimalnie poprawić (przeszyć guziki, bo są za blisko i jest przez to troszkę za duża) i spodnie skórkowe. Mama stwierdziła, że na zimę się nie nadają, ale one naprawdę są wystarczająco ciepłe. Cieplejsze od bojówek, w których chodziłam cały tydzień i jakoś się o nie nie czepiała. A są ze zwykłego cienkiego materiału.
Muszę sobie jeszcze jakąś tunikę z kieszeniami kupić albo bluzę tudzież sweter. I będzie ok ;].

Dzisiaj te dwie klasówki pisałam. Z chemii i angielskiego. Chyba poszło mi nieźle. Mam nadzieję. Ale nie były jakoś bardzo trudne. Pewnie na ocenach to będzie wyglądać inaczej... No ale cóż. Normalka. :P.

Dzisiaj eM zadała mi pytanie, skąd jest eR. Tylko że ona zapytała, skąd ten mój eR jest. On nie jest mój. Naprawdę każdy tak myśli że my coś ten teges? Bo my nic. Ile można mówić?
Bo już 2 koleżanki się pytały, czy my ze sobą jesteśmy.
Jak w przedszkolu. Gadasz z kimś i już z nim chodzisz xD.
Paranoja.

Muszę schudnąć jeszcze ok. 5kg. Może kiedyś mi się uda... :P. Jest coraz lepiej :).

Zamówiłam nowy szablon. Wczoraj. Zobaczymy jak wyjdzie :).

 

Mosty są po to, by łączyć ludzi.
Na chwilę i na całe życie.
By napełnić ich wiarą.
I pokorą w momencie, gdy patrzą nad wodę pod mostem.
I nieważne, jaki to będzie most (...).
Ważne są znaczenia, które w sobie niesie.
Ważne, że chcemy się na nim znaleźć, by się spotkać.
I że czekamy.
/M. Fox - Święta Rito od rzeczy niemożliwych/.


Głosuj (0)

kłapouch 18:37:37 3/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

eR!. [83].

Ewiczka prosiła mnie, żebym napisała coś więcej o eRrze... Mówisz - masz! :D.

eR to tylko dobry kolega. Lubimy się.

Raczej nie sądzę, żeby miało być z tego coś więcej. Raczej tego nie czuję.
Raczej tymczasowo nie chcę być z nikim.

I oczywiście nie chcę psuć tego, co jest, przez zwykłe złudzenia.
Podoba mi się nasza znajomość taka, jaka jest.

 

Tylko ten,
kto spróbował gorzkiego wina,
rozpozna smak dobrego.
/P. Coelho - Brida
myślę, że cytat jak najbardziej pasuje.
bo ja już swoje przeszłam z różnego typu znajomościami.
a ta jest dobra.

:)/.


Głosuj (0)

kłapouch 21:10:58 2/12/2010 [komentarzy 4] komentuj

[82].

Brzuch mnie boli. To penie przez tą czekoladę...

Kupiłam dzisiaj Wesołemu lizaka. Za kserowane ściągi. Bo kasy nie chciał (o 20gr się kłóciliśmy :P).

W szkole było całkiem spoko. Prawie lekcji nie było. W ogóle przyszło tylko 14 osób, w tym jedna się zwolniła po pierwszej godzinie. Więc zostało 13. Niektórzy byli faktycznie zasypani i nie mogli dojechać, reszcie się zwyczajnie nie chciało po wczorajszym kinie, jeszcze inni - chorzy. Heh...

Nie cierpię mojej facetki od francuskiego. Jest taka głupia...
Połowa grupy dostała 3 z kartkówki. Bo nie znamy czegośtam. Myślałam, że mnie szlag trafi. Jak nam nie wytłumaczyła, to nie znamy. Proste? Chyba tak.

eR chciał mnie w zaspy wrzucić jak wracaliśmy. Ale się nie dałam! :D. Nie pozwoliłam mu. A on, co dziwne, nie próbował, tylko się... pytał(?). Chyba tak mogę to określić :D. No i ok.

Później kupił mi czekoladę :D. Nie jest zbyt dobra, ale liczy się gest. Powiedział, że to prezent przedmikołajkowy. Kurcze, też muszę mu czekoladę kupić :D. Tylko ja mu wezmę jakąś lepszą. Bo ta to lipna. Aaale... :P.

Dobry eR nie jest zły xD.

Chcę z jego klasą na kulig jechać. Nawet mogę mieć wtedy nieobecność, mama mi usprawiedliwi... Chyba. Ale chcę się z nimi zabrać. ^^.

 

Ludzie poruszają się po wytyczonych przez los albo przeznaczenie-
-obojętnie jak to nazwać-
trasach.
Na mgnienie oka krzyżują się one z naszymi
i idą dalej.
Bardziej niż rzadko
i tylko nieliczni zostają na dłużej i chcą iść naszymi trasami.
Zdarzają się jednak tacy,
którzy zaistnieją wystarczająco długo,
aby chciało się ich zatrzymać.
/J. L. Wiśniewski - S@motność w sieci/. 


Głosuj (0)

kłapouch 17:57:37 2/12/2010 [komentarzy 2] komentuj

Sen. [81].

To jest mój sen.
Ten sen przeraża mnie.


W pokoju bez ścian
zamykam się.


Nie ma nic.
Nie ma mnie.
Niby bezpiecznie, ale wcale nie jest dobrze...
W moim śnie.

 

Śniły mi się dzisiaj jakieś głupoty. I oczywiście muszę pisać o tym osobną notkę, bo wcześniej zapomniałam :P.

No więc... Miałam sen. Piękny sen. Dobra, nie przesadzajmy. W moim wykonaniu to jak zwykle był dziwny sen.

Śniło mi się, że byłam gdzieś w jakimś klubie(?) na imprezie. Wieczorem. Z kimś. I później takie różne rzeczy się działy. Jakby to był ostatni z ostatnich dni. I trzeba było zrobić wszystko, żeby przeżyć go jak najlepiej. Więc się działo trochę. Jak się obudziłam, to oczywiście chciałam jeszcze do tego wrócić. Ale to nie to samo.

 

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że ten dzień jest ostatnim?
Że jutra nie będzie?
...zaryzykowałbyś?

 

To jest mój sen.
Ten sen zawstydza mnie.

Zachłanna i zła
wciąż więcej chcę.


Nie ma nic.
Nie ma mnie.
Niby cudownie, ale wcale nie jest dobrze...
W moim śnie.

/E. Bartosiewicz - Sen/.


Głosuj (0)

kłapouch 20:07:38 1/12/2010 [komentarzy 5] komentuj

[80].

Jak zwykle powinnam się uczyć. A poo coo?... :P.

Do szkoły w końcu poszłam. Posiedziałam 3 lekcje i się zebrałam. Nie chciało mi się dłużej siedzieć.

W 1d były osoby, które się ucieszyły, że przyszłam. Fajnie. Fajna klasa. Myślę, że jakby mi się coś upierdzieliło, to spokojnie mogłabym się do nich przepisywać. Ale lekcje mi nie pasują. Mają 3 historie i 2 WOKi tygodniowo. 5 polskich. 3 angielskie. Z taką głupią facetką. Raz się odezwiesz i już masz pałę. Wiem, bo sama dzisiaj się o tym przekonałam. Na przykładzie koleżanek z ławki wcześniej.

Jutro klasówka z historii. Nawet nie wiadomo, z czego dokładnie.
W piątek chemia i angielski.

Jak zwiałam ze szkoły, to poszłam na zakupy. Z moich wszystkich planów udało się kupić tylko tonik przeciw wągrom. Wszystko inne kupię w sobotę/piątek albo zamówię z allegro. Najprościej. I najtaniej. Przynajmniej część.

Kurde, oderwijcie mnie od tego słonecznika, bo nie skończę nigdy!

 

Mam przyjaciela,
który nie ma psa,
bo musiałby przeżyć jego śmierć.

Może podobnie jest ze związkami?
Sama nie wiem.
/Ally McBeal/.


Głosuj (0)

kłapouch 16:39:04 1/12/2010 [komentarzy 3] komentuj





22559

layout

Claudia Ffck + thecorations.eu!